Zasada luster

W relacji warto zadać sobie pytanie: jakim swoim zachowaniem modeluję zachowanie męża, Partnera, które mi nie odpowiada?

Gdy On np. nie ma chęci, by spędzać czas z dziećmi, czy ze mną, krytykuje mnie, umniejsza, za dużo pracuje i późno wraca do domu, albo często wyjeżdża w delegacje. Znacie to? Współczesny mężczyzna wcale nie musi od razu bić i pić, „wystarczy”, aby był obojętny, niezaangażowany w relację, nie otwarty na Twoje emocje.

Jak z tego wyjść?

 

Jak poradzić sobie w takiej sytuacji, gdy niby wszystko jest ok, a jednak masz odczucie jakbyście obydwoje byli stale w jakichś rolach: matki, pracownika, praczki, gotowaczki, sprzątaczki, mobilnego bankomatu donoszącego pieniądze do domu?

Niestety, albo stety właśnie droga prowadzi przez nas. To my potrzebujemy zrozumieć i zaakceptować w sobie swoją odpowiedzialność za ten stan rzeczy. i żeby była jasność. Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Panowie też. Działa to w taki sam sposób dla obydwu płci.

Po pierwsze warto zrozumieć i zaakceptować nasze role. Mamy je różne. Kobiety i mężczyźni dostali powołani do innych zadań. Więcej piszemy o tym w naszym magazynie. Jeśli go nie otrzymujesz zapisz się tutaj.

Gdy już temat ról zrozumiesz i zaakceptujesz warto zacząć odnosić to, co On/ Ona komunikuje, w jaki sposób się zachowuje, do siebie. Mąż /żona to odbity świat naszych myśli, słów, uczuć, działań w otaczającej przestrzeni: ciała, rodziny, czy społecznej. Warto przyjrzeć się temu z bliska:

Poziom 1: ciało.

 

Jak ja traktuję swoje ciało? Czy regularnie ćwiczę? Czy palę i piję alkohol? Czy karmię się dobrymi, służącymi mi produktami, czy żyję w zgodzie z rytmami i cyklami? Czy wstaję wcześnie i chodzę spać przed północą, czy zarywam noce i wstaję późno?  Wokół ciała ważna jest też przestrzeń. Czy mam porządek w domu, szafkach, samochodzie, na biurku? Czy regularnie pozbywam się rzeczy za małych, zniszczonych, niepotrzebnych? To wszystko, jeśli jest w dysharmonii, czegoś za dużo, albo za mało od razu będzie pokazywał nam mąż / żona swoim zachowaniem. Jeśli nie mamy męża/żony, partnera/ partnerki zobaczymy to w innych bliskich / dzieciach, rodzinie. Warto być uważnym.

Poziom 2: relacje rodzinne.

 

Mąż/ żona odzwierciedla mój stosunek do rodziców teściowej, teścia. Warto zadawać sobie pytania: co myślałam, co czułam, co mówiłam np. do mamy gdy do mnie dzwoniła. Jak często kontaktuje się z teściową? Czy tylko przekazuję pozdrowienia przez męża/żonę, czy dzwonię z troską i zaangażowaniem.

Poziom 3: społeczny.

 

Tutaj warto wziąć pod lupę nasze nastawienie do pracy, role społeczne, sąsiedztwo. z jakim nastawieniem chodzisz do pracy? Czy lubisz to, co robisz? Czy masz dobrych kolegów i koleżanki, przyjazne środowisko w pracy, szanujące szefostwo. Jak wyglądają Twoje pozostałe kontakty społeczne: sąsiedzi, sklepy, w których kupujesz, relacje z nauczycielami Twoich dzieci? a nawet prezydent kraju w którym żyjesz. Chodzi tu cały czas o Ciebie i Twoje nastawienie wobec osób i wobec ról, które wypełniasz.

Warto być ze sobą szczerą/ym.

 

Zapisuj myśli, słowa, czyny w tych trzech obszarach codziennie i sprawdź jak zmienia się Twoje życie. Im więcej w naszych relacjach światła, prawdy, szczerości, czystości na poziomie myśli uczuć słów czynów, tym nasze życie szczęśliwsze, jesteśmy zdrowsi i wszystko układa się po naszej myśli również w relacji.

Jeśli przez 3-4 miesiące masz tylko pozytywne myśli, uczucia i czyny wobec żony/męża to znaczy, że w Twoim życiu panuje harmonia, zgoda i że jesteś w bardzo sycącej, szczęśliwej relacji. Jeśli natomiast to On/Ona np. narzeka na Ciebie, odsuwa się, wbija Ci szpile, a Ty i tak masz pozytywne myśli uczucia wobec niego/niej, podobnie z resztą rodziny, w pracy i sąsiedztwie, to może czas, aby dyskretnie podsunąć mu/jej ten artykuł 😉

Miłości, mądrości, zrozumienia, cierpliwości. Powodzenia z serca życzę w kreowaniu rzeczywistości w lekkości i zgodności z wyborami duszy☺️

Odwiedź nasze sociale:

Więcej artykułów:

Numerologiczna dziewiątka i jej wibracja

Dzisiaj porozmawiamy o numerologicznej dziewiątce – o wibracji, która niesie ze sobą zakończenie, oczyszczenie, katharsis, a także granice. Dziewiątka jest bardzo szczególną energią. z jednej strony daje nam poczucie pełni, bo to ostatnia liczba w szeregu. a z drugiej – przypomina, że aby coś nowego mogło się narodzić, coś starego musi się zakończyć. Jeżeli jesteś osobą z wibracją dziewięć, albo teraz jesteśmy w dziewiątym miesiącu dziewiątego roku numerologicznego – to energia dziewiątki szczególnie się uaktywnia i mocno od nas czegoś wymaga.   Energia dziewiątki Dziewiątka jest nauczycielem. Przychodzi po to, żeby nas czegoś nauczyć – często nie przez słowa, ale przez doświadczenie. To energia, która odsłania przed nami prawa naturalne: co jest zgodne z naszą prawdziwą naturą, a co sztuczne, udawane, niespójne. Dziewiątka czyści. Oczyszcza nasze życie z tego, co blokuje nasz wewnętrzny głos. Bo ten głos zawsze tam jest – ale czasem nie możemy go usłyszeć, bo zasłaniają go relacje, przekonania, historie, do których jesteśmy przywiązani. I dziewiątka mówi: „Teraz jest czas, żeby się z tym pożegnać.”   Kończenie jako warunek zmiany Kończenie, rozstawanie się, puszczanie – to nie jest kara. To konieczność, aby mogła przyjść zmiana. Nie da się otworzyć drzwi do nowego pokoju, jeśli cały czas stoimy w starym. I to, co najważniejsze – warto rozstawać się świadomie. Nie z gniewem, nie z poczuciem straty, ale z jasnością: 👉 „To już nie płynie. To nie jest dla mnie dobre. Mogę iść dalej.” Jak to rozpoznać? – Ciało nam mówi prawdę. Serce, splot słoneczny, brzuch – one wiedzą, kiedy coś jest żywe, a kiedy dawno umarło. Czasem zostajemy w relacji, pracy czy miejscu tylko dlatego, że nasz stary mózg – ta pierwotna część, odpowiedzialna za przetrwanie – mówi: „w grupie łatwiej przeżyć, nie oddzielaj się, w samotności jest niebezpiecznie”. Ale serce i ciało czują: „to już mnie nie karmi”.   Jak świadomie się rozstać Kiedy już rozpoznamy, że coś nam nie służy – co zrobić? Pierwszy krok – stanąć przed sobą w prawdzie. Powiedzieć: „Tak, to już się skończyło. Wybieram jasność.” Drugi krok – zobaczyć, co ta relacja czy sytuacja wniosła dobrego. To bardzo ważne, bo wtedy otwieramy serce. Można spisać wszystko, co nas karmiło, i wszystkie lekcje, jakie wzięliśmy. To uwalnia od nostalgii i ciągłego wracania do wspomnień. Trzeci krok – komunikacja. Jeżeli trzeba, powiedz to drugiej stronie. Ale rób to w komunikacie „ja”: 👉 „Ja czuję… Ja potrzebuję… Ja wybieram…” Bez obwiniania. z empatią. Po to, żeby druga strona mogła zobaczyć nasze serce i naszą prawdę.   Granice po rozstaniu Po rozstaniu często przychodzi żałoba. To naturalne – bo kończymy etap, tracimy część siebie, którą byliśmy związani. Wtedy najważniejsze są granice. Granice to nie mur – to troska o siebie. Granice mówią: „Dokonałam wyboru i biorę za niego odpowiedzialność.” Ale warto tutaj zatrzymać się na chwilę głębiej. Bo bardzo często nasze granice płyną nie z mocy, a z siły. Ze strachu, z lęku, z poczucia, że musimy się chronić. A to zawsze prowadzi do napięcia, do walki, do zamknięcia. Prawdziwe granice płyną z innego miejsca. Kiedy zamiast w głowie – osadzimy się w sercu, w ciele, w splocie słonecznym. Kiedy nie stawiamy granic z poziomu zranienia, ale z poziomu otwartości. Nawet jeśli jeszcze tej pełnej otwartości nie czujemy. Wtedy nasze granice są spójne, mocne, a jednocześnie łagodne. One wyrastają z naszej wewnętrznej prawdy, z tego, co w danej chwili naprawdę jest w nas żywe. To jest granica, która nie oddziela od świata – tylko chroni nasze serce, żeby mogło być otwarte. Tutaj ważne jest, żeby wyciszyć „gadaninę” umysłu. Bo umysł zawsze pyta: „a co dalej? a jak będzie? a co, jeśli…” To pytania płynące z lęku, często podszyte historią rodu albo tym, co społeczeństwo uważa za właściwe. Ale one nie są naszą prawdą. I właśnie w takim momencie warto sięgać po narzędzia, które odblokowują nasze serce i ciało – takie jak medytacja, praca z oddechem czy hipnoza. To one pomagają zdjąć warstwy lęku i wrócić do tego, co naprawdę nasze.   Dziewiątka przypomina, że świadome kończenie jest początkiem wolności. Nie chodzi o zamykanie złością, ale o zamykanie z jasnością i szacunkiem. Bo kiedy kończymy świadomie i stawiamy granice z poziomu serca – wtedy nie odcinamy się od życia, ale otwieramy na nowe. To jest największy dar dziewiątki: umiejętność pożegnania tego, co się skończyło, i wejścia w nowy rozdział w zgodzie ze sobą. I tutaj chcę zostawić Ci jeszcze jedną ważną refleksję. Bo każdy z nas ma w sobie wewnętrzne dziecko. Często próbujemy być mądrzejsi od naszych dzieci, wydaje nam się, że to my mamy je uczyć życia. A tymczasem one są naszymi największymi nauczycielami. Pokazują nam, jak być autentycznym, jak słuchać siebie, jak nie komplikować prostych rzeczy.   Dlatego przygotowałam dla Ciebie masterclass o dzieciach w numerologii: 👉 „Jak zrozumieć swoje dziecko, by wspierać jego mocne strony”. Na tym spotkaniu pokażę Ci, jak poprzez liczby odkryć talenty i potencjał dziecka, ale też jak patrzeć na siebie – bo nasze wewnętrzne dziecko również potrzebuje zrozumienia i wsparcia. Jeśli chcesz głębiej wejść w ten temat i nauczyć się wspierać swoje dziecko z poziomu serca, a nie kontroli – zapraszam Cię serdecznie. Link znajdziesz tutaj

Czytaj więcej... »

Iluzja

Iluzja Powoduje, że nie żyjesz naprawdę. Odcinasz się od uczuć, od serca. Często latami „zamiatamy pod dywan”, połykamy słowa, niewypowiadany tego co jest w nas, bo nie chcemy czuć. Czucie wywołuje emocje. Emocje nieuwolnione, zablokowane w ciele powodują napięcia, które ponawiane raz po raz, ignorowane wywołują m.in. stany zapalne. Dlatego chorujemy, dlatego często ciało nas boli. Kręgosłup od ciągłego „naginania”, pozornej akceptacji tego czego akceptować nie powinniśmy, bo nie jest zgodne z naszymi wartościami. Od bycia people pleaserem, od strachu przed odrzuceniem, niewypowiedzianych słów niezgody, buntu, żalu. Płuca palacza, który tłumi lęk o życie, o przetrwanie. Dla którego życie to walka. Nogi, stopy i stawy, które tracą lekkość i elastyczność, bo ciągną „kulę u nogi” niewypowiedzianych latami słów. Niezgody, poczucia niesprawiedliwości, niezrozumienia. Głowa w nawracających migrenach, bo „w głowie się nie mieszczą” doświadczenia, jakie sobie fundujesz. Warto odpuścić. Przyjmij, że rzeczywistość ma rację. Nie Twoje spętane pokoleniami niesłużących przekonań ego. Ciało, materia, Twój stan konta, Twoje łóżko i To, co stworzyłaś wokół siebie, jest owocem tych przekonań. I naprawdę nie musisz doświadczać tej wersji rzeczywistości. Masz wybór. Zawsze. Wolna Wola. Gotowa żyć w Prawdzie? Chcesz wiedzieć, jak wyjść z iluzji? Zapraszamy Cię na Sesję Hipnozy Regresyjnej CMF

Czytaj więcej... »
Kobieta rozmyśla nad swoją intuicją na świeżym powietrzu wpatrując się w lisa

Czym jest intuicja?

To zawsze delikatny podszept, subtelny głos, albo jakieś uczucie w ciele płynące jakby ekscytacji, fascynacji nie z ego, a z ciała. Intuicja komunikuje się z nami w różny sposób, w zależności od Twojej wiedzy i wiary.

Czytaj więcej... »

Jak słuchać intuicji i nie dać się wyprowadzić w maliny ;)

Rajd górski. Odbywająca się co rok impreza zrzesza zwolenników nocnego chodzenia po lesie. Start około godziny 21, a trasa wiedzie plus minus 60 km, więc szczęśliwi finaliści docierają nawet po 24 godzinach. Noc, czerwiec, ciepłe powietrze, mgły nad ranem i dowolność w wyborze tempa, oraz długości trasy to charakterystyka tego wydarzenia. a także to, że jest to impreza całkowicie dobrowolna, gdzie każdy bierze pełną odpowiedzialność za siebie i swoją obecność w Lesie. Oznacza to też tyle, że nikt nie czeka na mecie, nie ma wygranych, medali, dyplomów, ani fanfar, a jedynym z czym się mierzysz to własna głowa z jej ciągłym monologiem plus kondycja ciała. W tym roku spontanicznie zdecydowałam wybrać się z moim Partnerem po raz drugi. Dwa lata przerwy dzieliły moją obecność na szlaku. Doświadczenie Wyruszyliśmy. Trasa przebiegała w Beskidzie sądeckim. Po trzech godzinach zróżnicowanej pod względem nachylenia, podłoża i temperatury otoczenia, trasy w całkowitych ciemnościach rozświetlanych tylko przez światło czołówki zobaczyliśmy, że ścieżka zaczyna piąć się stromo w górę i zbocze stało się skaliste, a po chwili pojawiły się nawet schody, dla łatwiejszego pokonywania pionowych przewyższeń. Po kolejnych kilkudziesięciu metrach przebytych w pionie, GPS, który nas prowadził poinformował, że zboczyliśmy z trasy. w tym samym momencie, tuż nad naszymi głowami, zaczęła pohukiwać sowa. Mój Partner zapytał: co ona mówi? a mnie cisnęła się odpowiedź: „zawróć, zawróć”. Milczałam, za to w powiedział: „słuchaj dojdziemy na Vysoką, a później w lewo”. Poszliśmy. Na szczycie, z którego w ciągu dnia roztacza się bajeczny widok na okoliczne pasma gór i dolinę, okazało się, że jedyną opcją zejścia jest droga, którą weszliśmy 🙁 Niestety. Kilkadziesiąt minut kosztowało nas to doświadczenie i w dalszym ciągu 52 km przed nami. Idziemy kolejną godzinę, może dwie, trochę już mechanicznie, trochę na autopilocie. w chwilach, gdy głowa chce się zatrzymać i zasnąć pod najbliższym drzewem pojawia się tylko pobudzający wewnętrzny nakaz: dasz radę. To mantra, która pozwalała mi ukończyć 10 km bieg górski z pierwszą lokatą – działa i w tym wypadku. Idziemy. Droga prowadzi ostro w dół i mijamy słup z informacjami o rozwidleniu szlaków. i znowu wewnętrzny głos podszeptuje: „w prawo”. Wtedy odzywa się  W: „idziemy prosto”. Milczę i schodzę za nim zakosami po ostrym zboczu w dół. Po 100 metrach GPS informuje nas o tym, że zboczyliśmy z drogi. Chwilę sprawdzenia z mapą i pniemy się śliskim zboczem do rozwidlenia na którym skręcamy na właściwą drogę. Zrozumienie Jako numerologiczna dwójka (11) wiem, że absolutnie nie powinnam się podporządkować. a jednak – zmęczenie, brak snu, niecodzienne warunki  i nieoczekiwane sytuacje, spowodowały, że zignorowałam, w tym wypadku, znaki i przeczucia. Wiem też, że kluczowe dla mnie jest, aby słuchać intuicji  i zawsze, gdy ją zignoruję dostaję „bęcki” od Wszechświata. Kreacja Dalszą drogę przebywam z uważnością, jestem czujna. Finalnie, gdy już po świcie schodzimy w dolinę i mija nas po raz drugi ten sam samochód, który zatrzymuje się z pytaniem kierującej dziewczyny o drogę, odczytujemy to jako „palec Boży” i szczęśliwie zjeżdżamy do pobliskiego miasta. Marzyłam tylko o jednym: położyć się w ustronnym, w miarę płaskim miejscu i zasnąć. Autobus, który później nadjechał kosztował nas dokładnie taką kwotę w gotówce, jaką miałam w plecaku. Również miejsce do spania znaleźliśmy przypadkiem-nie-przypadkiem idealne. Takich „zbiegów okoliczności” było sporo więcej. Poddaliśmy się prowadzeniu Góry, Siły Wyższej. Ostatecznie tej nocy, w tej edycji wydarzenia, przeszliśmy ponad  trzydzieści procent wyznaczonego dystansu i czuję się spełniona. Pełna inspiracji, mocy do działania, napełniona energią ładu natury, dźwięków ptaków o poranku, ferią zapachów wypełniających nozdrza. Jestem wdzięczna za to doświadczenie, lekcje z niego płynące. Gdy zdarzają się rzeczy mniej przyjemne, traktowane jako porażki, zboczenia ze szlaku, to wyciągasz wnioski, otrząsasz się i idziesz dalej. Nie zaburza to Twojego dobrostanu i spokoju. Tak też definiuję rozwój i świadomość. A Ty? Jak uważasz, czym dla Ciebie jest rozwój?

Czytaj więcej... »