KIEDY EX ZOSTAJE w TOBIE NA ZAWSZE: TELEGONIA

Nadeszła wiosna, krew zaczyna szybciej krążyć, hormony się burzą, zaczyna się czas romansów. w tym artykule chcemy pokazać, jaki wpływ na naszą energetykę mogą mieć nierozważne romanse 😉

Telegonia to pojęcie, o którym stosunkowo niedawno zaczęło się robić głośno. Mimo tego, że już w XIX wieku stwierdzono wpływ byłego partnera seksualnego na potomstwo, tak dopiero teraz przyjmujemy do wiadomości, że podczas zbliżeń seksualnych nieodwracalnie wpływamy na siebie nawzajem.

Po raz pierwszy zaczęto interesować się tym zagadnieniem ponad 200 lat temu,  kiedy to  w Anglii przeprowadzono pewne doświadczenie, które miało na celu uzyskać nową rasę konia – krzyżówkę klaczy z zebrą. Różnice genowe nie pozwoliły na zapłodnienie, ale już przy kolejnym pokryciu, tym razem z ogierem tej samej rasy, urodziło się pasiaste źrebię.

Dlaczego? Na to pytanie odpowiada telegonia.

W trakcie stosunku, w klastrach wody komórkowej zapisywana jest informacja o tym, z kim uprawiamy seks. Najgłębszy zapis powstaje podczas pierwszego razu – czyli podczas utraty dziewictwa. Pierwszy pierwiastek męski zderzony jest  z seksualnością kobiety. Niezwykle ważne jest, żeby odpowiednio wybrać swojego pierwszego partnera seksualnego, ponieważ wybór ten rzutuje na przyszłość. Informacja zapisana podczas pierwszego aktu seksualnego będzie przekazywana całemu potomstwu, mimo tego, że biologicznie i genetycznie, ojciec/matka dziecka będzie kimś innym.

Gdy dwie osoby będą mieć dzieci z innymi partnerami,  z poziomu energetycznego, dzieci będą również ich potomstwem, ponieważ partner odciska stempel biologiczny na jajnikach kobiety. w przypadku zwierząt hodowlanych, dziedziczenie widoczne jest przede wszystkim po cechach zewnętrznych. Natomiast u ludzi telegonia przejawia się głównie w cechach charakteru dziecka.

Zapis ten zarówno w ciele kobiety, jak i mężczyzny odbija się nie tylko na potomstwie, ale i na ich przyszłym życiu.

TELEGONIA mówi, że podczas fizycznego połączenia dwóch ciał dochodzi do wymiany energetyczno-informacyjnej między duchowymi ciałami. Dotyczy to wszystkich cech osobowości, doświadczeń, poglądów, relacji, ograniczeń i chorób. Energia miesza się. Obrazowo przedstawiając: energia kobiety oraz energia mężczyzny przepływa przez siebie. To tak, jakby w jednym naczyniu wymieszać wodę mężczyzny oraz wodę kobiety.  w efekcie nie będzie to już czysta woda, a mieszanka dwóch wód, o odmiennej polaryzacji. Energia jest podpisana – nie ma możliwości, żeby nie było widać osoby, która przez nas przepłynęła.

Ta informacja może nie być postrzegana na pierwszy rzut oka, ale energia poszła w ruch. Możemy zachowywać się inaczej pod wpływem partnera, ponieważ jesteśmy wymieszani. z tego też powodu powinniśmy rozsądnie dobierać osoby w naszym otoczeniu i uważać na to w jak głębokie relacje z nimi wchodzimy. Zbyt duża rozwiązłość seksualna może prowadzić do takiej mieszanki energetycznej, że w ogólnym rozrachunku ciężko będzie dokopać się do siebie, własnego ja i własnej duszy.

Biopole mężczyzny i kobiety

Biopole mężczyzny odznacza się w biopolu kobiety i na odwrót, matryce nakładają się na siebie i trwale ze sobą łączą.  Po każdym stosunku – bez względu na rodzaj zażyłości między partnerami i bez względu na to, czy jest to partner traktowany poważnie, czy jednorazowa przygoda – w ciele zostaje zapisana informacja o partnerze. z energetycznego punktu widzenia, po stosunku  każda z osób w nim uczestniczących staje się zupełnie nowym człowiekiem. Fizycznie nie zmienia się nic, natomiast w jaźni dochodzi do połączenia się i synchronizacji cech osobowości obu partnerów.

Z biologicznego punktu widzenia, w przypadku ciąży, geny płodu przedostają się do krwi matki. Plemniki, jako nośniki genetycznej informacji, przenikają do komórek kobiety. Jeśli kobieta nie zajdzie w ciążę to nie oznacza, że płyny ustrojowe pozostawione przez mężczyznę znikają – wchłaniają się. Jesteś tym co jesz, jesteś tym co pijesz. Poprzez błony śluzowe stajesz się również tym, co przyjmujesz.

Nikt nie potrafi ustalić, ile procent pierwiastka męskiego zostaje w kobiecie i na odwrót – ale ma to definitywny wpływ na partnerów, nawet po jednorazowym zdarzeniu. Zmieniamy swoje zachowanie nawet po jednym partnerze, zmieniają się uczucia do partnera, a często i postrzeganie świata. Nie umie tego wyjaśnić psychika, bo nie jest to czynność procesowa – o ile na planie energii jest to logiczne, tak na planie materii nie umiemy tego przyjąć do wiadomości.

 Po każdym stosunku – bez względu na rodzaj zażyłości między partnerami i bez względu na to, czy jest to partner traktowany poważnie, czy jednorazowa przygoda – w ciele zostaje zapisana informacja o partnerze. z energetycznego punktu widzenia, po stosunku  każda z osób w nim uczestniczących staje się zupełnie nowym człowiekiem. Fizycznie nie zmienia się nic, natomiast w jaźni dochodzi do połączenia się i synchronizacji cech osobowości obu partnerów.

Czy jest to proces odwracalny?

Dobra wiadomość jest taka, że możemy zmienić tą sytuację. Dzięki procesowi energetycznego oczyszczania możemy powrócić do stanu pierwotnego i wymazać zapis energetyczny po byłym partnerze. Jesli chcesz wiedzieć jak to zrobić kliknij tutaj

Źródło: zaczerpnięte z internetu.

Odwiedź nasze sociale:

Więcej artykułów:

Numerologiczna dziewiątka i jej wibracja

Dzisiaj porozmawiamy o numerologicznej dziewiątce – o wibracji, która niesie ze sobą zakończenie, oczyszczenie, katharsis, a także granice. Dziewiątka jest bardzo szczególną energią. z jednej strony daje nam poczucie pełni, bo to ostatnia liczba w szeregu. a z drugiej – przypomina, że aby coś nowego mogło się narodzić, coś starego musi się zakończyć. Jeżeli jesteś osobą z wibracją dziewięć, albo teraz jesteśmy w dziewiątym miesiącu dziewiątego roku numerologicznego – to energia dziewiątki szczególnie się uaktywnia i mocno od nas czegoś wymaga.   Energia dziewiątki Dziewiątka jest nauczycielem. Przychodzi po to, żeby nas czegoś nauczyć – często nie przez słowa, ale przez doświadczenie. To energia, która odsłania przed nami prawa naturalne: co jest zgodne z naszą prawdziwą naturą, a co sztuczne, udawane, niespójne. Dziewiątka czyści. Oczyszcza nasze życie z tego, co blokuje nasz wewnętrzny głos. Bo ten głos zawsze tam jest – ale czasem nie możemy go usłyszeć, bo zasłaniają go relacje, przekonania, historie, do których jesteśmy przywiązani. I dziewiątka mówi: „Teraz jest czas, żeby się z tym pożegnać.”   Kończenie jako warunek zmiany Kończenie, rozstawanie się, puszczanie – to nie jest kara. To konieczność, aby mogła przyjść zmiana. Nie da się otworzyć drzwi do nowego pokoju, jeśli cały czas stoimy w starym. I to, co najważniejsze – warto rozstawać się świadomie. Nie z gniewem, nie z poczuciem straty, ale z jasnością: 👉 „To już nie płynie. To nie jest dla mnie dobre. Mogę iść dalej.” Jak to rozpoznać? – Ciało nam mówi prawdę. Serce, splot słoneczny, brzuch – one wiedzą, kiedy coś jest żywe, a kiedy dawno umarło. Czasem zostajemy w relacji, pracy czy miejscu tylko dlatego, że nasz stary mózg – ta pierwotna część, odpowiedzialna za przetrwanie – mówi: „w grupie łatwiej przeżyć, nie oddzielaj się, w samotności jest niebezpiecznie”. Ale serce i ciało czują: „to już mnie nie karmi”.   Jak świadomie się rozstać Kiedy już rozpoznamy, że coś nam nie służy – co zrobić? Pierwszy krok – stanąć przed sobą w prawdzie. Powiedzieć: „Tak, to już się skończyło. Wybieram jasność.” Drugi krok – zobaczyć, co ta relacja czy sytuacja wniosła dobrego. To bardzo ważne, bo wtedy otwieramy serce. Można spisać wszystko, co nas karmiło, i wszystkie lekcje, jakie wzięliśmy. To uwalnia od nostalgii i ciągłego wracania do wspomnień. Trzeci krok – komunikacja. Jeżeli trzeba, powiedz to drugiej stronie. Ale rób to w komunikacie „ja”: 👉 „Ja czuję… Ja potrzebuję… Ja wybieram…” Bez obwiniania. z empatią. Po to, żeby druga strona mogła zobaczyć nasze serce i naszą prawdę.   Granice po rozstaniu Po rozstaniu często przychodzi żałoba. To naturalne – bo kończymy etap, tracimy część siebie, którą byliśmy związani. Wtedy najważniejsze są granice. Granice to nie mur – to troska o siebie. Granice mówią: „Dokonałam wyboru i biorę za niego odpowiedzialność.” Ale warto tutaj zatrzymać się na chwilę głębiej. Bo bardzo często nasze granice płyną nie z mocy, a z siły. Ze strachu, z lęku, z poczucia, że musimy się chronić. A to zawsze prowadzi do napięcia, do walki, do zamknięcia. Prawdziwe granice płyną z innego miejsca. Kiedy zamiast w głowie – osadzimy się w sercu, w ciele, w splocie słonecznym. Kiedy nie stawiamy granic z poziomu zranienia, ale z poziomu otwartości. Nawet jeśli jeszcze tej pełnej otwartości nie czujemy. Wtedy nasze granice są spójne, mocne, a jednocześnie łagodne. One wyrastają z naszej wewnętrznej prawdy, z tego, co w danej chwili naprawdę jest w nas żywe. To jest granica, która nie oddziela od świata – tylko chroni nasze serce, żeby mogło być otwarte. Tutaj ważne jest, żeby wyciszyć „gadaninę” umysłu. Bo umysł zawsze pyta: „a co dalej? a jak będzie? a co, jeśli…” To pytania płynące z lęku, często podszyte historią rodu albo tym, co społeczeństwo uważa za właściwe. Ale one nie są naszą prawdą. I właśnie w takim momencie warto sięgać po narzędzia, które odblokowują nasze serce i ciało – takie jak medytacja, praca z oddechem czy hipnoza. To one pomagają zdjąć warstwy lęku i wrócić do tego, co naprawdę nasze.   Dziewiątka przypomina, że świadome kończenie jest początkiem wolności. Nie chodzi o zamykanie złością, ale o zamykanie z jasnością i szacunkiem. Bo kiedy kończymy świadomie i stawiamy granice z poziomu serca – wtedy nie odcinamy się od życia, ale otwieramy na nowe. To jest największy dar dziewiątki: umiejętność pożegnania tego, co się skończyło, i wejścia w nowy rozdział w zgodzie ze sobą. I tutaj chcę zostawić Ci jeszcze jedną ważną refleksję. Bo każdy z nas ma w sobie wewnętrzne dziecko. Często próbujemy być mądrzejsi od naszych dzieci, wydaje nam się, że to my mamy je uczyć życia. A tymczasem one są naszymi największymi nauczycielami. Pokazują nam, jak być autentycznym, jak słuchać siebie, jak nie komplikować prostych rzeczy.   Dlatego przygotowałam dla Ciebie masterclass o dzieciach w numerologii: 👉 „Jak zrozumieć swoje dziecko, by wspierać jego mocne strony”. Na tym spotkaniu pokażę Ci, jak poprzez liczby odkryć talenty i potencjał dziecka, ale też jak patrzeć na siebie – bo nasze wewnętrzne dziecko również potrzebuje zrozumienia i wsparcia. Jeśli chcesz głębiej wejść w ten temat i nauczyć się wspierać swoje dziecko z poziomu serca, a nie kontroli – zapraszam Cię serdecznie. Link znajdziesz tutaj

Czytaj więcej... »

Iluzja

Iluzja Powoduje, że nie żyjesz naprawdę. Odcinasz się od uczuć, od serca. Często latami „zamiatamy pod dywan”, połykamy słowa, niewypowiadany tego co jest w nas, bo nie chcemy czuć. Czucie wywołuje emocje. Emocje nieuwolnione, zablokowane w ciele powodują napięcia, które ponawiane raz po raz, ignorowane wywołują m.in. stany zapalne. Dlatego chorujemy, dlatego często ciało nas boli. Kręgosłup od ciągłego „naginania”, pozornej akceptacji tego czego akceptować nie powinniśmy, bo nie jest zgodne z naszymi wartościami. Od bycia people pleaserem, od strachu przed odrzuceniem, niewypowiedzianych słów niezgody, buntu, żalu. Płuca palacza, który tłumi lęk o życie, o przetrwanie. Dla którego życie to walka. Nogi, stopy i stawy, które tracą lekkość i elastyczność, bo ciągną „kulę u nogi” niewypowiedzianych latami słów. Niezgody, poczucia niesprawiedliwości, niezrozumienia. Głowa w nawracających migrenach, bo „w głowie się nie mieszczą” doświadczenia, jakie sobie fundujesz. Warto odpuścić. Przyjmij, że rzeczywistość ma rację. Nie Twoje spętane pokoleniami niesłużących przekonań ego. Ciało, materia, Twój stan konta, Twoje łóżko i To, co stworzyłaś wokół siebie, jest owocem tych przekonań. I naprawdę nie musisz doświadczać tej wersji rzeczywistości. Masz wybór. Zawsze. Wolna Wola. Gotowa żyć w Prawdzie? Chcesz wiedzieć, jak wyjść z iluzji? Zapraszamy Cię na Sesję Hipnozy Regresyjnej CMF

Czytaj więcej... »
Kobieta rozmyśla nad swoją intuicją na świeżym powietrzu wpatrując się w lisa

Czym jest intuicja?

To zawsze delikatny podszept, subtelny głos, albo jakieś uczucie w ciele płynące jakby ekscytacji, fascynacji nie z ego, a z ciała. Intuicja komunikuje się z nami w różny sposób, w zależności od Twojej wiedzy i wiary.

Czytaj więcej... »

Jak słuchać intuicji i nie dać się wyprowadzić w maliny ;)

Rajd górski. Odbywająca się co rok impreza zrzesza zwolenników nocnego chodzenia po lesie. Start około godziny 21, a trasa wiedzie plus minus 60 km, więc szczęśliwi finaliści docierają nawet po 24 godzinach. Noc, czerwiec, ciepłe powietrze, mgły nad ranem i dowolność w wyborze tempa, oraz długości trasy to charakterystyka tego wydarzenia. a także to, że jest to impreza całkowicie dobrowolna, gdzie każdy bierze pełną odpowiedzialność za siebie i swoją obecność w Lesie. Oznacza to też tyle, że nikt nie czeka na mecie, nie ma wygranych, medali, dyplomów, ani fanfar, a jedynym z czym się mierzysz to własna głowa z jej ciągłym monologiem plus kondycja ciała. W tym roku spontanicznie zdecydowałam wybrać się z moim Partnerem po raz drugi. Dwa lata przerwy dzieliły moją obecność na szlaku. Doświadczenie Wyruszyliśmy. Trasa przebiegała w Beskidzie sądeckim. Po trzech godzinach zróżnicowanej pod względem nachylenia, podłoża i temperatury otoczenia, trasy w całkowitych ciemnościach rozświetlanych tylko przez światło czołówki zobaczyliśmy, że ścieżka zaczyna piąć się stromo w górę i zbocze stało się skaliste, a po chwili pojawiły się nawet schody, dla łatwiejszego pokonywania pionowych przewyższeń. Po kolejnych kilkudziesięciu metrach przebytych w pionie, GPS, który nas prowadził poinformował, że zboczyliśmy z trasy. w tym samym momencie, tuż nad naszymi głowami, zaczęła pohukiwać sowa. Mój Partner zapytał: co ona mówi? a mnie cisnęła się odpowiedź: „zawróć, zawróć”. Milczałam, za to w powiedział: „słuchaj dojdziemy na Vysoką, a później w lewo”. Poszliśmy. Na szczycie, z którego w ciągu dnia roztacza się bajeczny widok na okoliczne pasma gór i dolinę, okazało się, że jedyną opcją zejścia jest droga, którą weszliśmy 🙁 Niestety. Kilkadziesiąt minut kosztowało nas to doświadczenie i w dalszym ciągu 52 km przed nami. Idziemy kolejną godzinę, może dwie, trochę już mechanicznie, trochę na autopilocie. w chwilach, gdy głowa chce się zatrzymać i zasnąć pod najbliższym drzewem pojawia się tylko pobudzający wewnętrzny nakaz: dasz radę. To mantra, która pozwalała mi ukończyć 10 km bieg górski z pierwszą lokatą – działa i w tym wypadku. Idziemy. Droga prowadzi ostro w dół i mijamy słup z informacjami o rozwidleniu szlaków. i znowu wewnętrzny głos podszeptuje: „w prawo”. Wtedy odzywa się  W: „idziemy prosto”. Milczę i schodzę za nim zakosami po ostrym zboczu w dół. Po 100 metrach GPS informuje nas o tym, że zboczyliśmy z drogi. Chwilę sprawdzenia z mapą i pniemy się śliskim zboczem do rozwidlenia na którym skręcamy na właściwą drogę. Zrozumienie Jako numerologiczna dwójka (11) wiem, że absolutnie nie powinnam się podporządkować. a jednak – zmęczenie, brak snu, niecodzienne warunki  i nieoczekiwane sytuacje, spowodowały, że zignorowałam, w tym wypadku, znaki i przeczucia. Wiem też, że kluczowe dla mnie jest, aby słuchać intuicji  i zawsze, gdy ją zignoruję dostaję „bęcki” od Wszechświata. Kreacja Dalszą drogę przebywam z uważnością, jestem czujna. Finalnie, gdy już po świcie schodzimy w dolinę i mija nas po raz drugi ten sam samochód, który zatrzymuje się z pytaniem kierującej dziewczyny o drogę, odczytujemy to jako „palec Boży” i szczęśliwie zjeżdżamy do pobliskiego miasta. Marzyłam tylko o jednym: położyć się w ustronnym, w miarę płaskim miejscu i zasnąć. Autobus, który później nadjechał kosztował nas dokładnie taką kwotę w gotówce, jaką miałam w plecaku. Również miejsce do spania znaleźliśmy przypadkiem-nie-przypadkiem idealne. Takich „zbiegów okoliczności” było sporo więcej. Poddaliśmy się prowadzeniu Góry, Siły Wyższej. Ostatecznie tej nocy, w tej edycji wydarzenia, przeszliśmy ponad  trzydzieści procent wyznaczonego dystansu i czuję się spełniona. Pełna inspiracji, mocy do działania, napełniona energią ładu natury, dźwięków ptaków o poranku, ferią zapachów wypełniających nozdrza. Jestem wdzięczna za to doświadczenie, lekcje z niego płynące. Gdy zdarzają się rzeczy mniej przyjemne, traktowane jako porażki, zboczenia ze szlaku, to wyciągasz wnioski, otrząsasz się i idziesz dalej. Nie zaburza to Twojego dobrostanu i spokoju. Tak też definiuję rozwój i świadomość. A Ty? Jak uważasz, czym dla Ciebie jest rozwój?

Czytaj więcej... »